Polacy leczą się sami- czy to bezpieczne?

by Beata on 19 lutego 2015

Przeciętny Kowalski leczy się sam. Kupuje około 35 opakowań leków rocznie, z czego aż 90% stanowią leki aplikowane bez uzgodnienia z lekarzem. W ilości przyjmowanych środków przeciwbólowych Polacy uplasowali się na drugim miejscu w europie. I nie chodzi tu wcale o dojmujący ból istnienia a o głębokie przekonanie, że z niektórymi problemami nie warto zwracać się do lekarza.

Efekt? Z powodu niewłaściwego przyjmowania preparatów przeciwbólowych, do szpitali trafia rocznie prawie 10 tysięcy Polaków. Jak wynika ze statystyk opublikowanych przez GUS w 90% domach, kupuje się leki z własnej inicjatywy i nie uzgadnia ich dawkowanie z lekarzem. Informacji dotyczących leków, zdrowia i leczenia szukamy w swoim bezpośrednim środowisku lub w Internecie. Przysłowiowa „Goździkowa” jest dla nas większym autorytetem niż lekarz specjalista bądź ekspert, któremu z reguły nie ufamy.

Utrudniony dostęp do lekarza specjalisty i …reklama

W ostatnich latach dramatycznie spadła sprzedaż leków refundowanych, była niższa o 4 mld zł. Czy to znaczy, że jesteśmy zdrowsi? A może biedniejsi? Wcale nie! Kupujemy droższe leki, ale bez recepty! Dlaczego? Jednym z powodów może być utrudniony dostęp do lekarza specjalisty a to już robi się niepokojące.

Jesteśmy rekordzistami na skalę Europejską w długości czasu oczekiwania na wizytę u specjalisty. W niektórych rejonach kraju, choć brzmi to jak dowcip, by dostać się do specjalisty trzeba czekać sześć lat i dłużej. Powodem może być spadająca liczba lekarzy ze specjalizacją. Współczynnik lekarzy przypadających na 100 tys. mieszkańców jest bodaj najniższy w UE. Co gorsza starzy specjaliści odchodzą na emeryturę a młodzi wyjeżdżają za granicę, bo tam oferuje się im lepsze warunki pracy i płacy.

 

Wszechobecna reklama, która nota bene nie powinna być traktowana jako źródło wiedzy, w często wprowadza pacjentów w błąd, przekonując, że specyfik pomoże i pomijając informację o tym, że równie dobrze może zaszkodzić. Lekarze i farmaceuci alarmują – przecież każdy lek to chemia! Jego stosowanie uzasadnia sytuacja, gdy spodziewane korzyści mają przewyższać skutki uboczne, bo takie zawsze są.

 Dramatycznie niska wiedza…

fot. pl.freepik.com

Nie mogąc doczekać się swojej kolejki – decydujemy się leczyć samodzielnie. Zamiast do lekarza pędzimy do apteki po uniwersalne leki „dobre na wszystko”. Bez diagnozy leczymy nie tylko ból głowy, pleców, czy przeziębienie, ale też zgagę, wątrobę, nadwagę. Sięgamy po preparaty, które nawadniają, poprawiają wzrok, włosy i paznokcie, wzmacniają i ponoszą naszą odporność.

Wygodnie, bo bez recepty i stania w kolejkach leczymy problemy ze stawami, infekcje dróg moczowych czy skórą. A przecież dolegliwości te mogą być objawami poważniejszych schorzeń. W dodatku bez odpowiedniej wiedzy o dawkowaniu, działaniu czy chociażby krzyżowych skutkach stosowania leków z innymi specyfikami – efekty mogą być dramatyczne. Najwięcej szkód wywołują leki z grupy OTC, czyli sprzedawane bez recepty. Przyjęło się sądzić, że są one na tyle bezpieczne, by można je było zażywać bez konsultacji. Tymczasem wraz z lawinowym wzrostem sprzedaży leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych, tzw. NLPZ, które podrażniają śluzówkę żołądka, rośnie sprzedaż leków osłaniających…..śluzówkę żołądka. Według statystyk zażywa je, co czwarty ankietowany.

 

Po leki bez recepty najchętniej sięgają osoby powyżej 35 roku życia. Co ciekawe, kupują je nie tylko w aptekach, ale też sklepach zielarskich, marketach, czy nawet w kioskach. Popyt na nie wykazuje tendencję wzrostową. Polski rynek farmaceutyczny, dzięki nim ma się świetnie. W 2013 roku osiągnął wartość 27,6 mld zł, z czego 45% stanowiły wpływy ze sprzedaży parafarmaceutyków.

Wśród preparatów, po które sięgamy równie często jak po środki przeciwbólowe znajdują się witaminy i suplementy diety. Do ich stosowanie przyznaje się niemal 44% badanych. Wydaje się nam, że w ten sposób dbamy o siebie, dzieci i tym samym żyjemy zdrowo. Wierzymy, że pozwolą nam zwiększyć odporność organizmu, usuną zmęczenie czy przywrócą nam smukłą sylwetkę bez ćwiczeń. Tymczasem zatruwamy organizm na własne życzenie i robimy to w dobrej wierze.

Choć aż trudno w to uwierzyć, ale na same suplementy diety Polacy wydają rocznie ponad 2 mld zł! Najchętniej kupujemy różnej maści witaminy i suplementy zawierające kwasy omega-3 i omega-6 oraz preparaty odchudzające

 

Kto z nas zdaje sobie sprawę, że stosując na co dzień środki przeciwbólowe i nasenne uzależniamy się od nich? Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że śmiertelna dawka popularnego i uważanego za bezpieczny paracetamolu, wynosi 16 gram. Nie trzeba daleko szukać, w naszym najbliższym otoczeniu nie brak z pewnością takich, którzy nie mogąc doczekać się działania jednej dawki biorą w następną w krótkim odstępie czasu- tymczasem maksymalna dopuszczalna dawka dzienna to cztery pastylki!

Vita Medium – styczeń 2015 rok